Prezentacje. Obrazki.

BugsLifeWallpaper1024

 

Jak wszyscy wiemy, obraz jest wart tysiąc słów. Podobnie jak bieganie jest dobre dla naszego zdrowia, jedzenie zdrowej żywności także, a długi sen pozwala nam się łatwo regenerować. Co do zasady ok, trudniej z egzekucją tych spraw, wdrożeniem, wyegzekwowaniem od siebie.

Obraz wart jest tysiąc słów, czego dowodem są prezentacje i spotkania biznesowe. Opowiadanie historii (story telling) bez obrazu, może mieć niską, lub bardzo niską efektywność. Dlaczego iTraff Technology napisał taki post o swojej żyrafie? Dlaczego iTraff Technology stworzył tę aplikację. Przyczyna była dla nas prosta, obraz wart jest tysiąca słów. Zrozumieliśmy to późno, zbyt późno.

Zauważyłem pewną rzecz:

- realizowanie zasady obraz wart tysiąca słów, jest kosztowne. Stworzenie Giraffee kosztowało nas parę złoty. Pokazanie na spotkaniu prezentacji, na iPad kosztuje parę złoty (iPad kosztuje) itp. itd. realizowanie tej zasady po prostu trochę kosztuje, więc jej wdrożenie wymaga wysiłku.

- opowiadanie jest dla nas czynnością naturalną, ciągle coś mówimy. Nie zawsze pamiętamy, aby mową ciała to co mówimy narysować a zupełnie nie zbyt często pamiętamy, aby to co chcemy opowiedzieć narysować. Zatem realizowanie zasady obraz wart tysiąca słów kosztuje pamięć, a pamięć to nawyk, a nawyk to trenning.

- rozmawanie obrazem (jeśli tak można powiedzieć) może czasami wymagać okoliczności (tablicy, miejsca, spokoju, przestrzeni), myślę, że warto o tym pamiętać, aby o taką przestrzeń zadbać.

Kilka prostych kroków, które mogą się Wam przydać:

a) Przed spotkaniem i podczas niego miej na komputerze, na iPad czy Tablet naklejoną małą żółtą karteczkę “mów obrazem”, ona przypomni o tym, aby rysować podczas gdy się opowiada.

b) Prezentacje sprzedażowe w mojej ocenie powinny to co opowiadane słowami, przedstawiać obrazami. Storry teling staje się wtedy wyrazisty. Elevator pitch także powinen mieć obrazki w zanadrzu. jak? Sugeruję wgrać na iPad i iPhone, Samsung itp. prezentacje z obrazkami o firmie, o produktach, o klientach i o caseach. Zaskoczeni pytaniem, wyciągamy obrazki z kieszeni.

c) Google Drive lub Dropbox i inne – są doskonałymi narzędzami do mówienia obrazkami. Podobnie jak w punkcie b) służą szubkiemu wyciągnięciu obrazków, gdy jesteśmy zaskoczeni pytaniami na spotkaniu.

d) Wreszcie podczas spotkania, warto, na prawdę warto, zawsze mieć tablicę i pisak. Na pytanie jak działa Giraffee, zawsze staram się rysować diagram na tablicy. Uwierzcie, zaoszczędza mnóstwo czasu i eliminuje do zera praktycznie brak zrozumienia. Staje się centralnym miejscem dyskusji. Obraz staje się dyskusją.

Reasumując:

1. Karteczka na laptop – ktoś zadaje pytanie a ja wyciągam obrazek

2. Prezentacje na smartfony i tablety

3. Tablica na spotkaniu

Poszukiwanie leadów. Relacje.

1. LinkedIn to bardzo dobre narzędzie w początkowej fazie, aby zacząc budować relacje.

2. Narzędzie nie zastąpi kontaktu osobistego. Miliony lat ewolucji opartej na spotkaniach osobistych zapewniły nam wiele umiejętności, w tym “wyczucie” bratniej duszy.

3. Systematyczność wyrażona w koncentracji.

Rozpocząłem ten post od kilku założeń, które w moim życiu okazały się istotne, a które wcześniej łamałem. Wydaje mi się to być istotne, żeby podzielić się z Wami tym czego nauczyły mnie ostatnie lata doświadczeń w budowaniu firmy. Powyższe trzy zasady, dziś stały się moim nawykiem (nie jestem w nich jeszcze idealny), ale dziś zastanawiam się jak kiedyś mogłem liczyć na efektywność o której marzyłem, nie starając się być wiernym ww. zasadom.

- Wiele bardzo doświadczonych osób, które zrobiły w swoim życiu rzeczy o których ja marzę, poznałem dzięki LinkedIn. W jaki sposób? Poprosiłem znane mi osoby o przedstawienie mojej osoby. Używałem więc LinkedIn jako platformy na której prosiłem kogoś o poznanie mnie z kimś.

- Istotne jest, aby wiedzieć kogo się szuka. Czyli kogo chciałoby się poznać. Potrzebny jest więc wczesniej czas na sprawdzenie, kogo chcemy poznać. Można wykorzystać szukanie od branż, poprzez konkretne firmy bądź odwrotnie. Ważne jest, zauyważyłem, aby wiedzieć, że szukamy osoby o określonym doświadczeniu.

- Osoby poznane dzięki rekomendacji innych osób warto poznać osobiście. Oczywiście na początku może to być trudne, ale w miarę rozwoju relacji za pomocą email, LinkedIn czy skype warto poszukać sposobów na spotkanie się przy kawie. Jak w wiosce, sąsiad zna sąsiada, tak w globalnej wiosce warto spotkać się ze swoim “sąsiadem”.

- Kontakt osobisity jest piękną rzeczą. Został nam dany i wiele milionów lat z niego korzystaliśmy. Dopiero od kilkudziesięciu lat dostepne są video konferencje i maile. Uważam, że bardzo trudno jest bez kontaktu osobistego zbudować prawdziwą więź. Sądzę, że ona jest potrzebna do trwałego, wieloletniego biznesu.

- Swietny artykuł podesłał mi jakiś czas temu Bartek Gola, Prezes Speedup Venture. Mowa w nim o determinacji i systematyczności. Ten artykuł wiele zmienił w moim podejściu. Z przyjemnością odsyłam Was do tej lektury: link.

LinkedIn + osobiste spotkanie + systematyczność myślę, że mogą wiele pomóc w realizacji marzeń, jeśli tym marzeniem jest wzrost oparty o relacje biznesowe i portfolio obsługiwanych firm.

Układ który działa. 80%

20130505-154528.jpg

Kilka wpisów na temat istoty sprzedaży już wcześniej na moim blogu napisałem. Dzisiaj chciałbym podzielić się moim doświadczeniem w pracy w chaosie a także obserwacja jakie płyną z rozmów z innymi CEO w USA.

Wiadomym jest fakt, że każdy CEO w poczatkującej firmie działa w sytuacji chaosu, w której ciężko stwierdzić co jest ważne bardziej, co jest istotne, kto jest wiarygodny, gdzie skierować zasoby. Jednocześnie, skromnie twierdzę, że jedynym wskaźnikiem w rozwoju firmy jest liczba klientów, zatem w owym chaosie, pozyskiwanie klientów jest jeszcze trudniejsze. Dlaczego? Bowiem nigdy nie wiadomo czy posiwęca się na tę czynność wystarczającą ilość energii.

Zauważyłem, że wystarczy zrobić jedno rzetelne postanowienie i przekształcić je w nawyk. W nawyk CEO. Mianowicie mam na myśli trzy proste czynności:
A) poszukiwanie osób po stronie klienta, które są potencjalnymi kupcami naszej technologii
B) rozwijanie leadow sprzedażowych
C) pozyskiwanie przychodów (konkursy, inwestorzy, promocje)

Każda z wyżej wymienionych czynności owocuje pozyskaniem kapitału. Kolejność jest nieprzypadkowa. Punkt C) oceniam jako ważny, ale punkty A) i B) uznałem za ważniejsze w myśl prostej zasady “najlepszym inwestorem jest klient”

Kalendarz CEO w 80% powinien być wypełniony zadaniami z trzech wymienionych grup. Takie jest moje doświadczenie. Wówczas rzeczy dzieją się same, to znaczy klienci pojawiają się samoczynnie.

1. Planuj kalendarz tak, aby poszukiwanie klientów (konkretnych osób w konkretnych firmach) i rozwijanie leadow (negocjacje, przygotowanie umów, przekonywanie, prezentacje) zajmowało wiecej aniżeli 70% Twojego czasu pracy. Wymaga to dużej dyscypliny i motywowania się do systematyczności.
2. Dodatkowe 10% niej zajmą inne działania, które są ważne ale wiążą się z pozyskiwaniem przychodu. Ważne jest aby wszystkie 3 grupy czynności zajmowały minimum 80%, czyli zdecydowana większość Twojego czasu i energii.
3. Pozostałe 20% pozostaje do dyspozycji innych obowiązków.

Korzyść jest bardzo atrakcyjna, taki układ gwarantuje pozyskanie klientów. Zbudowanie portfela jest wówczas tylko kwestią czasu. Taka koncentracja zapewnia także możliwość zdobycia ogromnego doświadczenia w obszarze sprzedaży i przekonywania. Wynika to z faktu, iż większość uwagi, czasu i energii poświęcamy poszukiwaniu klientów, rozwoju klientów i koncentracji na potrzebach klientów. Żyjemy w otoczeniu firmy a nie w jej wnętrzu co zapewnia potężną dawkę wiedzy z obszarze słuchania potrzeb klientów i nawigowania firmy tak, aby te potrzeby spełniać.

Wakacje w pracy. Praca w wakacje.

20130501-185540.jpg

Do napisania niniejszego postu skłoniło mnie doświadczenie ostatniego kwartału, kiedy to zastanawiałem się dlaczego czekam na wolne dni od pracy. W sensie dlaczego spinam się w tygodniu, aby wyrobić się przed weekendem i odpocząć w weekend. Samoczynnie do głowy wpadły mi wakacje z dzieciństwa. Podczas wakacji nie traciłem czasu. Wycieczki, wypady, czas spędzony z dziadkami i oczywiście wszechobecna niechęć przed pójściem spać. Chciało sie wykorzystać każdą minutę.

Teraz życie wyglada inaczej, dzieci, praca, firma. Chaos, stres, niepewność. Weekend, długi weekend czy urlop są chyba wspomnieniem tamtych chwil. W te wolne dni nie ma chaosu, pracy. Jest wolny wybór i przyjemności. W wakacje podobnie jak w wolny weekend godzina i termin były na swój sposób dynamiczne.

Dlaczego nie mogłoby tak być z obowiązkami. Jak w wakacje. Wykonywać te które są zabawne, ciekawe. Oczywiście planować czas, ale nie być zbytnio przywiązanym. Wprowadzić sie w wakacyjny nastrój w pracy. Zatrzeć granicę pomiędzy pracą a odpoczynkiem i odwrotnie.

Zacząłem więc od spisania swoich wartości. Nie celów życiowych, ale wartości. Czyli tego co jest dla mnie ważne. Istotne. O co chcę walczyć i nad czym chce spędzać czas. Podobnie jak na wakacjach, na których marzymy o czymś, coś pragniemy zrobić. Po spisanych wartościach zadałem sobie pytanie jakie czynności mogą zbliżyć mnie do spełnienia moich wartości. Co pozwoli realizować moje marzenia. Spisałem więc listę. Ważne jest to, że nie nadałem tej liście terminów. Pisałem o tym kilka dni temu, że przypisanie terminów do zadań jest mniej ważne jak ustawienie ważności poszczególnych obowiązków.

Miałem więc listę marzeń (wartości) i listę czynności. Ponieważ wyszedłem od marzeń, czynności jakie pózniej zaplanowałem automatycznie są takimi, które akceptuje. Ich realizacja pozwoli mi spełnić kiedyś (ważne, ze kiedyś a nie o określonym terminie) moje marzenia. Efektem takiego prostego i łatwego procesu jest to, że chce te czynności wykonywać. Automatycznie zatarła się dla mnie granica pomiędzy pracą a przyjemnością. Przestałem szukać odcięcia sie od świata, długiego weekendu czy urlopu. Na urlopie pracuje a w pracy mam urlop.

Ciekaw jestem bardzo co sądzicie? Czy to co napisałem także realizujecie? Może macie lepszy sposób, inny, fajniejszy?

Sprzedaż a budowanie produktu.

Ostatnie trzy lata moich doświadczeń upłynęły na prowadzeniu iTraff Technology. Na przestrzeni tego czasu, całość moich doświadczeń mógłbym podzielić na dwa okresy. Pierwszy okres to czas budowania produktu, w naszym przypadku to skomplikowane oprogramowanie do rozpoznawania obrazu. Drugi okres w który właśnie wkroczylismy to okres sprzedaży tego co budowaliśmy. Myśle, że z tego trzyletniego okresu nauczyłem sie kilku rzeczy:

- budowanie produktu jest procesem w którym większość kontroli spoczywa w rękach twórcy produktu. To oni usuwają błędy, przesuwają swoje marzenia w sferę realnego produktu, czegoś co działa i jest namacalne. W większości ten proces jest zależny wyłącznie od nich
- budowanie i planowanie produktu jest procesem w który zaangażowana jest względnie mała liczba osób (jeśli to startup) która jest w stanie w większości przewidzieć swoje zachowania ponieważ zna swoje charaktery (lub poprzez wspólna pracę szybko pozna), zna plan urlopów, zna plan zajęć (jeśli składa sie z pracownikow part time)
- wchodzenie w sprzedaż wprowadzą dużą dozę niepewności mianowicie sprzedaż opiera sie o dotarcie i przekonanie (w sposób bezpośredni lub niebezpośredni) osób nam nie do końca znanych. Ich decyzyjność, grafik zajęć, empatia, charakter są dla nas większym pytaniem i zagadka aniżeli znajomość zespołu budującego produkt
- sprzedaż odbywa się poza biurem a budowanie produktu odbywa sie wewnątrz biura. Sprzedaż wymaga obecności poza biurem, dotarcia do klientów, poznania tego co obce w pewnym sensie niezbadane. Sprzedaż w dużym uproszczeniu jest procesem słuchania i przekonywania, gdzie drugie następuje po pierwszym.

Warto w mojej ocenie sprzedawać szybciej niż pózniej. Proces wydostania sie z biura i pójścia w stronę nieznaną daje kilka korzyści które mogą przyspieszyć dojrzałość przedsięwzięcia rozumianą jako jej stabilność finansową.

1. Staraj sie od początku firmy mieć w szeregach osobę odpowiedzialną za zarządzanie i tworzenie produktu. Stworzy to naturalne miejsce w firmie (osobę) która zajmie sie w pełni budowaniem produktu. Usadowi od samego początku kompetencje produktowe w określonej osobie.
2. Warto, aby inna osoba niż ta odpowiedzialna za budowanie produktu skoncentrowała się na sprzedaży. Będzie mogła wczuć się w potencjalnych klientów (słuchanie) i dynamicznie modelować ofertę korzyści (przekonywanie). W moim przypadku od słuchania do przekonywania minął prawie rok. Tyle czasu potrzebowałem, aby w sposób przekonujący rozmawiać z potencjalnymi klientami. Słuchanie jest z reguły bardziej czasochłonne i wymaga więcej czasu aniżeli sam proces przekonywania. W pewnym sensie słuchanie jest jak nasiąkanie oczekiwaniami klienta, aby pózniej moc oferować to co jest dla niego (nich) ważne.
3. Słuchaj aby modelować produkt. Tutaj zauważyłem miejsce gdzie styka się sprzedaż z budowaniem produktu. Wysłuchane poza firma oczekiwania znajdują swoje odbicie w produkcie. Produkt zaczyna nasiąkać oczekiwaniami klientów. Zaczyna być modelowany. Bardzo istotne w naszym przypadku było, aby ten proces zaczął sie możliwie najszybciej. Zyskasz wówczas na czasie. Produkt im szybciej modelowany oczekiwaniami klienta tym wiecej zaoszczedzonych pieniędzy na budowaniu produktu w sensie popełnionych błędów.

Zauważyłem, że jasny podział obowiązków sprzedaż versus budowanie produktu pozwala na szybsze dostosowanie produktu do potrzeb klienta. Zatem uważam, że od dnia pierwszego w firmie warto mieć dwójkę szefów, tego od produktu i tego od sprzedaży.

Dlaczego lista okazała się gorsza od ćwiartki

20130429-110524.jpg

W ostatnich tygodniach, z uwagi na moja kontuzje kolana więcej czasu spędziłem stacjonarnie aniżeli w ruchu. Skłoniło mnie to do kilku przemyśleń w zakresie organizacji mojej pracy. Szczególną uwagę zwróciłem na listę zadań jaka przygotowywałem w aplikacji any.do a wcześniej w Applowych reminders. Efekt był taki, że posługując sie wyłącznie terminami jako momentem egzekucji zadania, na koniec tygodnia dochodziłem z reguły do dwóch wniosków:

- część ważnych zadań pozostała niewykonana
- zadania wykonywałem głównie z uwagi na deadline a nie ważność

Myśle, że skupienie się wyłącznie na kryterium czasu jest mało skuteczne gdyż:

- wykonujemy zadania szybko a nie dobrze co powoduje, że produkt tych działań nie jest wystarczająco dobry. Pracując na czas dostarczamy sobie stresu, który nie wpływa dobrze na nasz organizm a przy tym uznajemy każdą minutę ponad zaplanowany czas jako te zabraną kolejnemu zadaniu
- czas powoduje, że z umysłu ucieka nam ważność zadania. Zauważyłem jeszcze że często do kryterium czasu dokladałem sporą dozę lęku. W efekcie bałem się, że nie skończę zadania co powodowało lęk przed kolejnym zadaniem. Czynniki te sprawiały, że wciąż działałem pod wpływem lęku a nie ekscytacji
- wykonanie zadań na czas i tym samym częste pomijanie zadań ważnych sprawiało, ze postęp w firmie moglbyć większy. Innymi słowy, koncentrując się na czasie zadania a nie na ważności obniżyłem swoją produktywność.

Podczas refleksji na tym co powyżej opisałem natknąłem się na aplikację Any To Do, która pozwala zapisywać zadania na osi X,Y wykorzystaujac kryterium czasu i ważności. W ten sposób uzyskałem inny wymiar moich zadań, ale także graficzną prezentację zadań, która bardziej mnie motywuje do zajmowania sie zadaniami ważnymi. W aplikacji Any To Do zadania prezentowane są w cwiartkach a nie w postaci listy (choć ta opcja też jest możliwa).

A więc

1. Planuj zadania w cwiartkach a nie w postaci zwykłej listy gdzie jedynym kryterium jest czas. Ćwiartki automatycznie kierują wzrok w miejsce ważnych obowiązków. Lista nie ma takich właściwości.
2. Zaczynaj każdy dzień pracy tylko od ćwiartki ważne, niepilne w ten sposób unikniesz utraty efektywności i produktywności. Będziesz też odczuwał pewną radość z tego, że mimo presji czasu zamykasz dobrze wykonane zadania ważne.
3. Unikaj zadań, które ląduje w ćwiartce niepilne, nieważne. One pożerają czas i nie dają wielkiego efektu.
4. Skorzystaj z aplikacji, które graficznie zobrazują Twoje zadania w ćwiartkach. Dzięki teu będziesz też mógł dynamicznie przenosić zadania, których ważność spadnie lub wzrośnie.

Powodzenia w działaniu. Mam nadzieje, że zmiana koncentracji z czasu na ważność i czas pozwolą Ci cieszyć się postępem jaki z pewnością nastąpi jeśli ważność weźmie górę nad deadlinem.

Na boga. Sprzedaż a nie produkt.

clean-computer

Dzisiaj po raz kolejny spotkałem się z ludźmi, którzy developują technologię. Robią tak, że mają pomysł na super technologię. Mówią, że ponieważ pozyskali pieniądze od inwestorów to na razie zarzucają sprzedaż i będa robić technologię!

ŹLE

a) trzeba sprzedawać, nawet jeśli to co się chce sprzedać nie istnieje. Nazywam to invisible selling. Trochę jak Boeing sprzedaje samoloty od wielu lat w momencie gdy są zaprojektowane i jest ich projekt, ale nie ma gotowej i skończonej sztuki. Trzeba pozyskiwać klientów na coś czego nie ma. Daje to presję czasu i dostarczenia (na dostawcy), daje szansę na naukę i doświadczenie (dla dostawcy) i weryfikację założeń użyteczności technologii (dla dostawcy). Klient jest tu ważnym źródłem wiedzy, weryfikacji założeń, zdobywania doświadczenia. Wartość dla klienta to niższa cena, wyłączność wykorzystania, udział w procesie tworzenia.

b) inwestorzy powinni wypychać startup’owców i founderów na rynek, do klientów, do ludzi. Nie szukać teori get out of the building w USA czy gdziekolwiek. Po prostu młodzi przedsiębiorcy w mojej ocenie powinni skupić się na sprzedaży. Budowanie technologii ważne, aby było tłem a nie pierwszym planem. Inwestorzy powinni być tego iskrą od dnia pierwszego.

Bardzo mi zależy, aby polskie firmy odnosiły sukcesy. Jednym z elementów, który w mojej ocenie należy usprawnić to czas po jakim produkt jest sprzedawany versus czas w jakim jest znany tylko wewnętrznie w firmie. To może być jeden z istotnych elementów sukcesu rynkowego.

 

 

Aula Polska. Życie. Parę dolarów w portfelu.

tumblr_mbm5agH1uc1qcfe6go1_400

 

Wczoraj obejrzałem w streamingu Aula Polska w której udział brało udział, jako prelegenci, kilku polskich inwestorów. Wysłuchałem wypowiedzi z dużą uwagą. Jako, że odbyłem w swoim życiu pewnie z 60, 70, 80 spotkań z inwestorami, zebrałem do tej pory 3 000 000 PLN na działanie iTraff, pozwolę sobie troszkę rzeczy przekazać jako “to do” dla tych, którzy chca pozyskać kapitał od inwestorów.

Jestem bardzo rzadko fanem książek, blogów i opisów w stylu 45 zasad czegoś. 34 zasady bogatego taty, 33 zasady marketingu, czy 187 zasad walki tzu. Niemniej jednak po obejrzeniu Aula Polska i wysłuchanu wystąpień inwestorów dorzucę parę rad.

a) Budujecie przychód, od dnia pierwszego. 

Inwestorzy, którzy mówią, że pomysł jest warty NIC, mają po części rację. Po części, bo wszystko zaczyna się od pomysłu. Problem polega na tym, że pomysł trudno ocenić i zwalidować. Inwestorzy tego nie potrafią. Nie ma się co dziwić. Dlatego poświęcajcie w swoich młodziutkich firmach więcej czasu na sprzedaż. Szukanie ludzi, organizowanie spotkań, prezentacje. Największą wartością jest właśnie klient, który urealnia Wasz pomysł. Przychód od pierwszego dnia. Darmocha psuje branżę.

b) Przestudiujcie dokładnie, kto z funduszu do Was mówi.

Każdy z nas ma swoje koniki. Ulubione rzeczy, rynki sytuacje. Ulubiony typ ludzi. Pamiętajcie, dobicie transakcji inwestycyjnej to nic innego jak biznes B2B. Nic innego jak deal pomiędzy dwoma firmami. Biznes B2B to w gruncie rzeczy biznes pomiędzy dwoma osobami. Skuzą a Wilamem, Skuzą a Golą, Kowalskim a Malinowskim. Zatem jeśli fundusz Giza składa się z kilku partnerów, to należy ich traktować jak kompletnie inne firmy. Można nie przekonać do biznesu jednego, ale można drugiego. Należy jednak wiedzieć dokładnie z kim się rozmawia. Poświęcić przed spotkaniem 40 minut na reaserch o danej osobie.

c) Bądźcie agresywni i zadawajcie dokładne pytania. 

Rafał Han, jeden z inwestorów iTraff Technology, nauczył mnie kiedyś ciekawej rzeczy, używając słów zespołu Raz Dwa Trzy. “Nazywaj rzeczy po imieniu a zmienią się w oka mgnieniu”. Jeśli chcesz wiedzieć, ile trwa decyzja w funduszu, pytaj? Jeśli chcesz wiedzieć czy mają doświadczenie jako inwestujacy, pytaj. Jeśli chcesz wiedzieć, czy mają kasę na inwestycje, pytaj. Bądź agresywny (nie chamski). Wielu menedżerów inwestycyjnych, myśli, że wie jak inwestować, ale nie wie. Tak samo nie wie jak inwestować, jak Ty nie wiesz jak przekonać kogoś do biznesu. Wielu opiera się na intuicji. Pytaj.

d) Nie śpiesz się.

Najtrudniejsze: Nie masz kasy. Ludzie narzekają w firmie na biedę. Inwestor obecny napiera na wyniki. To jest psychologicznie mega trudna sytuacja. Proszę tylko nie śpiesz się. Organizuj jakoś pieniądze, ale śpiesz się powoli. Nie bądź desperatem (nie chodzi o to, aby ukrywać desperację), po prostu nie bądź desperatem. Medytuj i uspokajaj się. Rozmawiaj z rodziną. Rozmawiaj z współzałożycielami. Wyrzucaj z siebie złe myśli. Módl się, ale nie śpiesz się.

A na koniec, mega ostrożnie rozmawiaj z funduszem, który nie chce Ci dać pensji (w formie płatnego przelewu co jakiś czas). Każda praca musi być wynagradzana. Motywacja jest paliwem, na którym można daleko zajechać. Człowiek ma jednak taką konstrukcję, że jeśli nie zarabia, będzie łapał okazje, aby zarobić. W efekcie przesunie focus w inne miejsce, które połączy jego pasję z zarabianiem.

Wielki biznes w zdjęciu.

gty_heart_xray_mi_121224_wg

 

Kulutra obrazkowa w której żyjemy jest źródłem wielu informacji, których komputery nie potrafią rozpoznawać właściwie, zupełnie lub całościowo. Ostatnio wydana aplikacja Vox meble z technologią od iTraff Techology to pierwsze konkretne kroki w PL w stronę zwiększania konwersji i podnoszenia efektywności wśród firm, które inwestują w druk (katalog) a jednocześnie w startegicznych zamierzeniach plasują mobile jako istotny element. Zachęcam do choćby potestowania aplikacji. W skrócie, oglądam katalog VOX (czy reklamę VOX w telewizji), robię zdjęcie i oglądam ulubione meble w wizualizacji 3D.

A teraz inny case, zobaczcie ten obrazek:

image

billboardy, bannery, elektroniczne gazety, reklamy, zdjęcia ładowane przez użytkowników (parę miliardów miesięcznie) zawierają materiał, który rozpoznany daje nieograniczone możliwości. To zdjęcie powyżej prezentuje jak blogi, pinterest, nk.pl czy facebook może wykorzystać rozpoznawanie obrazów.

A na koniec krótki artykuł z szefem IBMa, z którego to artykułu się bardzo cieszę ponieważ iTraff już to potrafi.

ibm

Także walczę i działam. Wielki biznes jest w pojedyńczym zdjęciu.